sobota, 26 lipca 2014

Proszę się w ciąży nie stresować... Phi!



Witam was kochani, znowu zaniedbałam bloga <bije po łapkach>, ale musicie mi wybaczyć ostatnimi czasy tyle się dzieje, że nie wiem tak naprawdę co mam ze sobą zrobić... I dziś będzie notka wyżalająca się no bo czasem i tak trzeba.
Kochany wujek którego w życiu na oczy nie widziałam zostawił spadek który okazał się samymi długami, więc trzeba się bawić w zrzekanie co z kolei takie hop siup nie jest jak by się wydawać mogło.
Stażystki które powinny się cieszyć że mają pracę dostają jednak więcej kasy ni na bezrobotnym i mają szanse zostać przyjęte do pracy mają totalnie wywalone żeby nie powiedzieć dosadniej na wszystko,
zero jakiejkolwiek kultury w sobie, przy klientach wyklina, do kierownika wyklina, mi próbuje rozkazywać... a dlaczego tak? a no dlatego że człowiek dobry i idzie na rękę a potem dostaje po tyłku...

No i wreszcie najgorsze, człowiek(czyt. ja) poczuł żyłkę handlowca i chciał otworzyć działalność, a co mi tam może się uda i własny biznes wypali, i tu żadnego problemu nie było i nie ma, ale wyczytałam, że będąc w ciąży i zakładając własną firmę chociaż na miesiąc przed porodem (jeszcze tylko w tym roku się to uda) kobiety mają szansę na bardzo wysoki macierzyński no i klops wielki w moim przypadku, bo z tego co zrozumiałam to trzeba przez co najmniej miesiąc nie mieć ubezpieczenia chorobowego a niestety w moim przypadku już się to nie uda. A że będę miała ciągłość ubezpieczenia to wyliczą mi macierzyński z 12 miesięcy czyli mój macierzyński tylko nieco się podwyższy więc, jak dla mnie nawet nie opłaca się płacić tego największego ubezpieczenia w szczególności nie mając pewności że działalność mi się powiedzie i koszt się zwróci... chyba że jest jednak inaczej i ktoś mnie oświeci ? Moja księgowa która zajmuje się sprawami ZUSowskimi rozkłada ręce bo ona nie wie jak mi to wyliczą, nosz kurcze pieczone jak można zajmować sie zusem i tego nie wiedzieć? hmm wiem że mają jeszcze jedną babkę która próbuje zdobyć ten większy macierzyński jak jej policzą 12 miesięcy z pewnością się ucieszy jeśli teraz żyje w nieświadomości, i tak naprawdę wszystkie plany się rozpadły, chciałam zebrać pieniądze na wesele, na wykończenie mieszkania a resztę przeznaczyć na maleństwo i niestety się to nie uda ehh, biednemu zawsze wiatr w oczy . No i tu jest też psikus taki że nie wiem co robić, jeśli założę firmę to mogą zwlekać z wypłacaniem macierzyńskiego a składki płacić dalej będę musiała a od września za studia moje i męża będziemy płacić ponad 1000zł więc wcale nie mała suma... załamać się idzie a jak jeszcze mi ludzie mówią że nie mogę się stresować to w ogóle szlag mnie trafia...

A może jest tu jakaś mama która była w podobnej sytuacji do mnie? Baaaardzo bym prosiła o jakąś radę co robić tak naprawdę mam tylko 4 dni na podjęcie decyzji czy otwierać tą firmę czy jednak nie... POMOCY!


ehh. trochę sie wyżaliłam i już mi lżej, jedyne co jest dobre w tej sytuacji to to że pomimo tylu stresów nie ma ani jednej plamki łuszczycowej uff...