piątek, 20 grudnia 2013

Miał być ślub..... no i był :D

Witajcie kochani, zauważyłam ze ostatnio częściej piszę, cieszy mnie to i mam nadzieję że już tak zostanie :P

7 grudnia 2013 roku bardzo miła data jak dla mnie, spóźniony "prezent" mikołajkowy, ślub mój i Piotra.
Stresów osobiście nie miałam  ale w domu można było wyczuć nerwową atmosferę, wszystko przebiegło tak szybko że nawet nie zdążyłam się zestresować, naprawdę myślałam że ślub  cywilny trwa troszkę dłużej niż hmm 10 minut ? Później oczywiście na obiad i pysznego torta, ale ileż można siedzieć w knajpce gdzie biegają dzieciaki i przez to ludzi sie krzywo patrzą... przenieśliśmy sie do domu i tam poczułam sie swobodniej już ludzie nie zwracali na mnie uwagi, wszyscy byli na "równi" :)

Zaproszenia ślubne robiliśmy z Piotrem osobiście torta też chciałam zrobić ale stwierdziłam że to za dużo przygotowań przed ślubem nie ogarnę ale nie żałuję że go zamówiliśmy, bo był śliczny dokładnie taki jak chciałam i oczywiście przepyszny :) 










Nie będę was dłużej zamęczać chciałam się tylko pochwalić bo to dla mnie super dzień :)

aaa zapomniałabym zauważyłam że skóra na palcu w miejscu obrączki zaczyna mi wysychać czy ktoś z was też tak ma? zastanawiam się czy to łuszczycowe czy mój palec musi się po prostu "przyzwyczaić" do obrączki ? 

środa, 11 grudnia 2013

Mikołajki


Hej kochani! 
Jak wam mięły mikołajki? Do mnie w tym roku Mikołaj niestety nie zawitał :( 


ale ja stałam się mini "Mikołajem" i zrobiłam ręcznie kilka rzeczy :) 
Pierwsze były robione na zamówienie misie dla przyjaciółki które miała zamiar podarować dzieciaczkom
 w rodzinie.
Misie są zrobione z filcu wypełnione zwykłą watą a za sznurki robią kawałki wełny :)
Chcielibyście mini tutorial zdjęciowy jak zrobić Antosia ? 


Następnie zabrałam się do robienie czegoś dla dziecka przyjaciółki chciałam najpierw zrobić królika tilda ale że przyjaciółka jeździ na koniach stwierdziłam że postaram się takowego zrobić, uprzedzam zbyt piękny nie jest ale czego się spodziewać jak robiłam go w całości ręcznie :)
Koń jest zrobiony z materiału wziętego z poszewek na poduszki, spód kopytek ma z filcu a czuprynę
z wełny 


Kolejnym pomysłem jaki miałam w głowie to coś skromnego dla mojego ukochanego więc postanowiłam zrobić nasze inicjały i tu również jest "ale" nie wiem dlaczego ale moje "and" zrobiłam w drugą stronę :D
no cóż kto się nie zna to się nie skapnie :P
Inicjały są zrobione ze styropianu włóczki, filcu i kawałka ozdobnej tasiemki :)


Ostatnim pomysłem był ozdobny wieniec na drzwi zrobiony z kupionego w papierni koła ze striopianu, włóczki i filcu, dosyć mozolna praca ale o wiele przyjemniejsza niż przy robieniu liter :)



Piszcie jak wam minęły mikołajki pochwalcie się prezentami od swoich mikołajów, całuję gorąco :*

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Liebster Blog Award

                                                                   

Hej wszystkim! mój blog dostał nominację otrzymał nominację od Warmzombie Liebster Blog Award. Bardzo mi miło i dziękuję za uznanie. Wyróżnienie Liebster Blog Award jest przekazywane przez nominowanego kolejnym 11 blogerkom lub blogerom jako uznanie za ”dobrze wykonaną robotę” Osoba wyróżniona odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę , która blog nominowała do wyróżnienia, a następnie również wyróżnia 11 blogów informując o tym w podziękowaniu za wyróżnienie i jednocześnie zadając swoje 11 pytań do nominowanych. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.

Pytania dla mnie
1. Jaka jest Twoja ulubiona postać z filmu lub serialu lub książki lub komiksu i dlaczego?
Mały Książe - jest to książka którą powinien przeczytać naprawdę każdy, uczy wspaniałych, wartościowych rzeczy i zmienia myślenie w pewnych kwestiach .
2. Ulubione święta?
Boże narodzenie
3. Najgorszy film/książka, jakie dane było Ci zobaczyć?
Wszystkie z Chuckiem Norrisem :/
4. Co myślisz na temat zombie?
Myślę że są fajne ale mam nadzieje że nigdy żadnego nie spotkam na swojej drodze :D
5. Pewnego dnia budzisz się jako wojownik. Co byłoby twoją bronią: miecz, łuk, topór, młot czy włócznia?
Zdecydowanie miecz, jest długi więc wróg nie podejdzie zbyt blisko :D
6. Osoba, którą podziwiasz?
Chyba nie mam takiej osoby...
7. Skojarzenie związane z bananem?
Minionki :D
8. Którym ze zwierząt mógłbyś/mogłabyś się stać (pies, świnka morska, szczur, ślimak, ryba) i dlaczego?
Szczur- najbardziej inteligentne zwierze z jakim miałam styczność nic więcej chyba dodawać nie muszę :)
9. Twoje uzależnienie?
niestety słodycze !
10. Coś, co Cię wybitnie denerwuje (cokolwiek by to nie było)?
Zadawanie cierpienia dla własnej przyjemności, zabawy czy z głupich przekonań
11. Wymarzony prezent od świętego Mikołaja/dziadka Mroza/etc? 
Żeby ludzie zaczęli szanować każde życie


Pytania ode mnie :

 1. Leniwe wakacje nad morzem, czy aktywny wypoczynek?
 2. Język włoski czy francuski?
 3.Wino czerwone, czy białe?
4. Ulubiona potrawa ?
5. Słone przekąski czy słodkie łakocie?
6. Jest coś, czego nie zdążyłyście zrobić "przed dziećmi"?
7. Czym zajmowałybyście się zawodowo teraz, gdybyście nie robiły tego, co robicie obecnie?
8. Skok na bungee czy skok ze spadochronu?
9. lody kawowe czy śmietankowe?
10. Mój make-up na co dzień to?
11. Czerwona szminka czy delikatny błyszczyk?

Nominacje:
1.  ferek15.blogspot.com
2. bizuteriazfilcu.blogspot.com
3. dont-be-afraid-of-tomorrow.blog.onet.pl
4. pomozewelinie.blogspot.com
5. malowanekoszulki.blogspot.com
6. schockobons.blogspot.com
7. sonnaille.blogspot.com
8. baza-blogow.blogspot.com
9. nieperfekcyjnakasia.blogspot.com
10. majlafblog.blogspot.com
11. modaurodapiekno.blogspot.com

środa, 27 listopada 2013

Testowanie kosmetyków

Hej kochani, znowu piszę po dłuższej przerwie tak już chyba zostanie, nie potrafię robić czegoś porządnie, a może po prostu nie mam weny? nie wiem o czym mogłabym tu dla was pisać, mam wiele pomysłów robię wiele rzeczy, od zdjęć po rękodzieło a od niedawna zaczęłam bawić się w serwisie testmetoo.com w którym można testować różne produkty, jestem już po pierwszym testowaniu i pomimo iż się obawiałam to całkiem fajna zabawa, testowałam płyn micelarny który chciałabym wszystkim dziewczynom serdecznie polecić a mianowicie:
 Lirene Young 20+ Płyn Micelarny z tańczącymi drobinkami z wit E :)


Klikając w linka można przeczytać moją recenzję tego produktu, co myślicie na temat testowania kosmetyków przez osoby alergiczne czy osoby z łuszczycą ? Piszcie w komentarzach, czytam wszystko nawet jeśli czasem nie odpisuję :P Pozdrawiam was kochani! PS. Jak wam minęła jesień ? Jak czujecie się wchodząc w zimę ? Ja muszę się pochwalić wam robaczki że 7 grudnia wychodzę za mąż :) Jak myślicie czy małżeństwo zmienia coś w życiu czy to zależy tylko od nas ? Piszcie komentarze lub e-maile na adres poplamionecialo@tlen.pl CAŁUJĘ! :*

poniedziałek, 30 września 2013

Osłabienie

Hej wszystkim,
 jak zwykle długo mnie tu nie było, obiecywać nie będę że postaram się pisać częściej bo pewnie tak się nie stanie jak zawsze, po prostu nie mam na to czasu i szczerze mówiąc zapominam często o istnieniu tego bloga no i przez bardzo długi czas mój laptop był w śmierci klinicznej :P

Cieszę się ogromnie że ten blog zaczyna mieć coraz więcej widzów i że komentujecie wpisy miło widzieć że ktoś tutaj zagląda :)

Dziś chciałam napisać coś co zauważyłam jakiś czas temu a mianowicie, czy czujecie lub zauważacie że każde osłabienie organizmu wpływa na większy wysyp plam?
Od dłuższego czasu w ogóle nie chorowałam a jeśli już to takie kilkudniowe osłabienia, ale przyszła jesień więc wraz z nią pierwsza większa choroba, a co za tym idzie przyjmowanie antybiotyków, już sama choroba osłabiła mnie na tyle że zauważyłam pojedyncze kropki gdzieniegdzie a niestety leki to pogłębiły głowa swędzi mnie przeokropnie :( a już tak długo miałam spokój zaczynam się bać że ta jesień i zima da mi porządnie w kość, remontujemy z lubym mieszkanie i też jest wiele problemów które źle na mnie wpływają ciągły stres nerwy robią swoje... czekam na dzień kiedy w końcu remonty się skończą będę mogła się rozsiąść na kanapie i odetchnąć z ulgą niestety wiem że dłuuuuugo tego nie osiągnę...

A wy jak tam weszliście w naszą cudną polską jesień ? radośnie czy tak jak ja z niezbyt dobrym humorem ?

piątek, 31 maja 2013

Łuszczyca a tatuaż i piercing

Witajcie kochani! Dawno mnie tu nie było, kompletnie zapomniałam o tym blogu, tyle się działo przez te kilka miesięcy. W poprzedniej notce pisałam że znalazłam "męża" ale nie jesteśmy razem, no więc tak sie potoczył los że jesteśmy ze sobą już prawie 4 miesiące (o matko jak ten czas leci :o) Niedługo ze sobą zamieszkamy co mnie bardzo cieszy poznam go jeszcze bardziej :)
No ale nie o tym chciałam ;)
Jak w tytule postu chciałam poruszyć bardzo interesujące mnie tematy, słyszałam wiele opinii związanych z piercingiem i tatuażami, że to nasila że nie wolno absolutnie! ale jak to właściwie z tym jest ? Mam kilka kolczyków, industriala, tragusa, w pępku w brwi i zwykłe w płatkach uszu i nie zauważyłam żeby cokolwiek przez to mi się nasiliło, a u was? coś się pogorszyło? a może poprawiło ?

A tatuaż? ma ktoś z was? jak wasze ciało reaguje? Ja od 6 klasy podstawówki marzę o tym by zrobić tatuaż pierwszy miałam zrobić na 18 ale nie mogłam się zebrać w sobie i od tamtej pory co chwile to przekładam... Mój brat który ma łuszczycę na głowie ma 4 tatuaże i również nie zauważył żadnych nasileń wiec jak to z tym jest?
Bardzo proszę o opinie czy macie tatuaż i czy coś sie działo lub dzieje z waszym ciałem ?

Pozdrawiam serdecznie :)

czwartek, 31 stycznia 2013

Rok 2013

Witajcie kochani,
nie wiem od czego zacząć, hmm zaliczyłam całą sesję mam teraz miesiąc wolnego to tak z miłych rzeczy...

Rok 2013 będzie rokiem pełnym zmian ale nie sądziłam że aż takich, dlaczego? a to dlatego że mój (już ex) narzeczony mnie zostawił tak po prostu... teraz myślę że zostawił dla innego bo od niedawna jest w nowym związku... zniosłam to zaskakująco dobrze chociaż przez stres jaki w tym okresie przechodziłam, rozstanie, sesja rozmyślania nad przyszłością spowodował u mnie niewielki wysyp plamek z którymi już sobie poradziłam.
Teraz już jest okej wzięłam się za siebie zaczęłam chudnąć, nie objadam się słodyczami chociaż teraz nie jest mi łatwo rzucić palenia bo to ono mnie trochę uspokaja... na całe szczęście zbliża się wiosna więc nie będę cały czas siedzieć w domu i wyjdę do ludzi... a jeśli o nich chodzi to dzięki temu rozstaniu jeszcze bardziej się otworzyłam, poznałam większość ludzi z mojej grupy, są wspaniali a już nawet sobie znalazłam "męża" nie , nie jesteśmy razem ale nie mówię że nigdy nie będziemy nie wiem jak się to wszystko potoczy jak na razie jest bardzo miło i to co się dzieje bardzo mi się podoba, potrzebowałam tego żeby odżyć, wraz z rozstaniem odeszłam stara ja, teraz jestem nowa, lepsza, nawet przefarbowałam włosy teraz mam mahoniowo czarne ;)
zaczynam lubić siebie i rzeczy które robię sprawiają mi przyjemność a to chyba o to w życiu chodzi :)
Nie planuję już przyszłości bo to nie ma sensu... planowałam za dwa lata miał być ślub a z dnia na dzień wszystko się skończyło... no cóż takie życie ;)

A jak wam się rozpoczął ten 2013 rok? również od takich diametralnych zmian?? zauważyłam że teraz coraz więcej par się rozchodzi i to par które były kilka lat razem, nie wiem co się dzieje z tymi chłopami o_O
Jestem mega ciekawa czy wam ten rok sprawił już jakieś psikusy ?

niedziela, 13 stycznia 2013

Farbowanie a łuszczyca głowy

Witajcie kochani ;) Po kilku zaliczeniach mam chwilkę by napisać posta dla was :)

Farbowanie włosów, niby temat jak każdy inny zwyczajny bardzo prosta czynność dla każdego człowieka, jednak kiedy się ma łuszczycę głowy może to być małym wyzwaniem i sprawdzenia swoich granic "bólu"
Odkąd wyszłam z gimnazjum czyli już 5 lat temu zaczęłam zabawę z kolorami na głowie, miałam już chyba wszystkie kolory, czarny, rudy, brąz, blond a nawet i znalazł się na mojej głowie turkus ;D Myślę, że mam co nie co do powiedzenia w tej kwestii, jak zaczęłam malowanie włosów nie było aż tak dużego wyboru dobrych farb, brałam wszystko po kolei co było tanie i wpadało mi w ręce. Zaczęło się niewinnie zafarbowałam włosy na mahoniowy kolor był ładny podobał mi się ale czegoś mi brakowało, na wakacje wyjechałam do Anglii a wtedy wkraczałam w etap "emo" tzn nie z charakteru i ogólnego zachowania tylko z wyglądu, mega mi się podobało to co oni mają na sobie zakochana byłam wtedy w Bou Minisuka z An Cafe zamarzył mi się blond i taka fryzura jaką on ma (tak to jest facet) a że miałam mahoniowe włosy trzeba było kupić rozjaśniacz było ciężko bo nie wiedziałam pod jakim słowem w języku angielskim może kryć się ten preparat, ale z pomocą siostry i jej angielskich znajomych się udało. Kupiłyśmy ten rozjaśniacz siostra upewniła się kilka razy czy na pewno chcę to zrobić i zaczęłyśmy dekoloryzację moich włosów,piekło przeokropnie wtedy jeszcze nie wiedziałam dlaczego a efekt jaki uzyskałam? Meega żółty kolor, dostałam wtedy pseudonim kurczak :p ale dalej było mi mało i wybrałam się z bratem do sklepu gdzie można kupić kolczyki a nawet je sobie zrobić, czy też tatuaż no i kupić wiele kolorowych farb, wybrałam piękny turkus i zafarbowałam włosy z tyłu głowy wyglądało to mega, bardzo mi się podobało oczywiście mama mnie nie widziała :D gdy wróciłam do domu był wielki szok co ja mam na głowie i przerażenie a ja byłam zadowolona. Poprawiłyśmy żółty kolor ładnym jasnym blondem i już nie wyglądałam tak strasznie.
Kiedy szłam do liceum zostawiłam sam blond turkus zniknął ale nie na długo bo tylko na rok :D Na następnych wakacjach znów stęskniona za tym pięknym kolorem zafarbowałam sobie grzywkę, byłam mega zachwycona bardzo mi się to podobało i w sumie troszkę żałuję ze nie zostawiłam sobie jej ale wtedy to już w ogóle miałabym problemy ze znalezieniem pracy (nie powiem teraz też jej znaleźć nie mogę ;/) 
W końcu się trochę uspokoiłam i miałam dość ciągłego rozjaśniania, włosy miałam mega zniszczone skóra głowy po każdym rozjaśnianiu była w opłakanym stanie, miałam pełno strupów, ropiejących ran, każde rozjaśniane wiązało się z ogromnym bólem na głowie czułam jak ten rozjaśniacz wyżera mi skórę i to właśnie w miejscach w których miałam plamy, nie należało to do przyjemnych rzeczy no ale chciałam mieć blond nie ważne za jaką cenę. 
Kiedy postanowiłam skończyć z blondem chciałam zupełnej inności a więc wymyśliłam sobie opcję jak przy poprzednim blondzie i turkusie ale w odcieniach mahoń i czerń no bo dlaczego by nie? Zaczęłam używać nie co delikatniejszych farb ale i to nie dawało mi dużo.
Gdy to mi się znudziło wymyśliłam sobie samą czerń (och co się naczekałam żeby mi ten kolor zszedł, chodziłam z wielkimi odrostami na głowie co nie wyglądało atrakcyjnie) 
Na sam koniec postanowiłam wrócić do kolorów które najbardziej mi odpowiadają więc do rudości, od tamtej pory na mojej głowie królują miedzi, papryki i inne mocno rude kolory :)
Nie wiedziałam co robić żeby głowa tak nie piekła i nie bolała a nie chciałam zaprzestać farbowania, w końcu jeszcze bardziej zaczęłam zwracać uwagę na to co zawierają farby których używam, zrezygnowałam całkowicie z farb zawierających amoniak i to było mega dużym krokiem, stwierdziłam że to ten amoniak tak na mnie działa bo farby bez niego nie podrażniały aż tak mojej skóry głowy, kombinowałam aż w końcu wymyśliłam dlaczego mnie to tak piecze, po prostu nawet nie wiedziałam co robię ale sama robiłam sobie te rany na głowie a farby je po prostu podrażniały, a jak sama je sobie robiłam? To mega proste głowa swędziała więc nic innego nie robiłam jak drapanie do krwi zdrapywanie tej całej suchej skóry która jednak trochę chroniła mnie przed farbami to były przyczyny od tamtej pory hamuję każdą chęć mocnego podrapania się po głowie.

Teraz kiedy chcę farbować włosy jakiś tydzień wcześniej myję głowę w szamponie Polytar AF i wmasowuję  dermovate w płynie to podlecza moją skórę nie mam ran ani dużych plam i nic mnie nie szczypie ani nie piecze :))

Mam nadzieję że nikt z was nie wycierpiał tego co ja i nie kierował się powiedzeniem "Jeśli chce się być pięknym trzeba cierpieć" mi niestety w niektórych kwestiach zostało to do dziś ;/
Może ktoś z was mógłby polecić firmę farb dzięki której po dwóch tygodniach nie zmyje mi się kolor? zaznaczam że myję głowę codziennie bo przy moich mega przetłuszczających się włosach nie da się inaczej ;/  a może macie jakieś szampony które nie wysuszą mi skóry głowy ale też nie spowodują jeszcze większego przetłuszczania się włosów ? 

Pozdrawiam cieplutko wszystkich czytających i dziękuję za "obserwowanych" :* 


wtorek, 8 stycznia 2013

Klinika dermatologiczna


Hej kochani!
Wszystkiego najlepszego w 2013 roku ! Dużo zdrowia i radości :)
Troszkę mnie nie było niestety sesja się zbliża i trzeba się brać za naukę i pisanie prac zaliczeniowych, co nie należy do najprzyjemniejszych i robię wszystko żeby nie przysiąść do nauki :P

Zostałam poproszona o opisanie pobytu w klinice, jak dla mnie nic ciekawego ale prośbę spełniam :)
Kiedy mój miastowy dermatolog już nie miał pojęcia co mi jeszcze może przepisać żeby mi pomogło (tak nie ma to jak eksperymenty) wysłał mnie do kliniki dermatologii, wenerologii i alergologii na ul. Marii Curie-Skłodowskiej. Jak zobaczyłam tabliczkę z napisem "wenerologia"  byłam przerażona oczywiście żadnych innych napisów nie widziałam :D Klinika ta jest ogromna gdybym była tam sama na pewno bym się nie odnalazła :/
Weszłam do gabinetu i przeżyłam kolejny szok, okazało się że będą mnie oglądać też studenci! kilkoro chłopaków i dziewczyn od razu moja twarz poczerwieniała, nie dość że nienawidzę swojego ciała to jeszcze będzie mnie oglądać grupa ludzi! musiałam rozebrać się do bielizny oni wszyscy mnie okrążyli i oglądali z każdej strony strasznie byłam zawstydzona a najgorsze jest to że oni sami nie wiedzieli co to... niby łuszczyca ale może nie do końca może to atopowe zapalenie skóry i kolejne eksperymenty z maściami, byłam tam chyba trzy razy za każdym razem po inną maść bo oczywiście nic mi nie pomagało... wtedy pani dermatolog zaproponowała przyjęcie mnie na oddział zaczęła opowiadać że pobiorą mi wycinek najlepiej jakąś z plam do badań i będą mnie codziennie smarować jakaś czarną maścią, ok jeszcze bym przeżyła jakby to było tylko w kilku miejscach a ja miałam całe ciało! Mój wzrok wszystko powiedział mamie i na poczekaniu argumenty jakie były przeciw to że za dużo szkoły już opuszczałam mam dużo nauki i muszę i tak nadrabiać materiał, szczerze powiedziawszy cieszę się że tam nie zostałam, rozmawiałam z koleżanką która tam była i mówiła że nic przyjemnego niby jej pomogło ale tylko na chwilę bo teraz znów wróciło, no więc po co miałam się męczyć skoro i tak by mi się nawróciło jak dla mnie bez sensu. Po tym trzecim razie odpuściłam sobie jazdy do Wrocławia, tanie to nie było pieniądze z nieba nie spadały a tylko się stresowałam że nic mi nie pomaga aż do momentu jak poszłam do lekarza rodzinnego ale o tym pisałam już w któreś z wcześniejszych notek :)

Historia dosyć krótka, w sumie nie było czego opowiadać, może gdybym została na oddziale to miałabym więcej do powiedzenia a tak to mam tylko niemiłe wspomnienia z tym miejscem, no ale nie warto sobie zawracać głowy takimi myślami więc daawno o tym z nikim nie rozmawiałam :)

Pozdrawiam was cieplutko i do następnej notki :))

Można się ze mną kontaktować przez:
poplamionecialo@tlen.pl